Piemont – królewska uczta dla duszy i ciała

Ogromne wrażenie jakie robią na nas ALPY potęguje się, gdy wjeżdżamy do Piemontu, gdzie majestat przyrody fenomenalnie równoważy majestat architektury. Obserwujemy miasteczka na szczytach stromych wzniesień nierzadko z zamkiem czy pałacem górującym nad nimi. Zbudowane z cegły i kamienia, pokryte dachówką, wspinające się po stromych stokach ku szczytom. Czasami zatopione w gotyckich mgłach.

Bajeczne widoki, jak z obrazka, czego możesz doświadczyć patrząc na umieszczone w nagłówku strony winnice w malowniczym regionie Langhe. Nie sposób oderwać wzroku. Cud natury i ogromny wysiłek wielu pokoleń Piemontczyków, doceniony w 2014 r. przez Unesco, który wielce zasłużenie uznał ten obszar jako Światowe Dziedzictwo.

I w końcu Turyn, do którego w drugiej połowie XVI wieku, książę Sabaudii przeniósł swoją stolicę. Pełen pałaców i innych cennych budowli, projektowanych i wznoszonych przez największych mistrzów swoich czasów.

Zjawiskowy Turyn na tle Alp, Piemont

Nic dziwnego, skoro dynastia sabaudzka była na tyle potężna, że mogła wchodzić w związki małżeńskie z członkami choćby francuskiej dynastii BURBONÓW to i architektura jest tutaj królewska, bogata, imponująca…

Piemont, tak mocno francuski, a jednak włoski

Wiele tu zarówno barokowego przepychu jak i eleganckiego, powściągliwego klasycyzmu. Wszystko jakby wiernie przeniesione z nieodległej Francji.

Patrząc na wspaniałe pamiątki architektury jak choćby Pałac Królewski, Palazzo Madama, Castello del Valentino czy zwany turyńskim Wersalem Venaria Reale, mamy wrażenie jakbyśmy przebywali w czasach panowania Króla Słońce.

Pałac Stupinigi / Palazzina di Stupinigi, Piemont

I kiedy oddalamy się nieco dalej i oglądamy Pałac Myśliwski w Stupinigi czy też trochę zmęczony, wiejski, wręcz swojski Zamek w Govone mamy znowu nieodparte wrażenie, że jesteśmy we Francji właśnie… tylko Loary brakuje…

Iście królewska uczta

Podziwiamy zamki i pałace więc w sposób zupełnie naturalny chcielibyśmy znaleźć w kuchni dziczyznę i owoce lasu. Piemont oczywiście spełnia nasze życzenie – wszystko tu znajdujemy i dziczyznę, i grzyby, i trufle, i sery, i niemal wszystko czego zapragniemy.

Wśród licznych serów odnajdziemy FONTINĘ, GORGONZOLĘ czy GRANA PADANO, wśród pasztetów i terrin głównie te robione z wątróbek i dzikiego ptactwa, a później całą armię dań mięsnych i nie tylko. BOLLITO MISTO,  SALAME ALLA DOUJA, CARNE CRUDA  ALL’ALBESE, RISOTTO ALLA PIEMONTESE, BAGNA CAUDA… wszędzie mięsa, ale także fondue, warzywa często surowe i magiczne TRUFLE, wszystko jedzone z makaronem czy też uprawianym tu ryżem.

Włoskie sery, idealna przekąska do piemonckiego wina

W finezji potraw jak w architekturze też nieco francuskości… Wpływy te są zresztą zupełnie naturalne skoro region właśnie z Francją i Szwajcarią graniczy.

Mieszkamy po królewsku, jemy po królewsku to co pijemy?

Na słodko najlepiej MOSCATO D’ASTI, którego wyrazista, miękka słodycz łagodzona jest nutą odświeżającej kwasowości. Jeżeli coś białego to mamy wybór choćby między delikatnym, lekkim ARNEISEM, a aromatycznym, dobrze zbudowanym GAVI.

W czerwieniach odnajdujemy iście królewską obfitość – BARBERĘ, DOLCETTO, NEBIOLO LANGHE, BARBARESCO i w końcu, niekwestionowanego władcę, JEGO DOSKONAŁOŚĆ, BAROLO.

Wino potężne, złożone, bogate i intensywne jednak zdecydowanie nie francuskie.

Kieliszek Barolo na tle zamku w Barolo, Piemont, Włochy

Władca pokazuje swój charakter i niezależność podobnie zresztą jak cały jego winiarski dwór. Wina jakimi obdarza nas Piemont nie znajdziemy w żadnym innym miejscu na ziemi jak byśmy ich usilnie nie poszukiwali, podobnie jak nie ma drugiego PIEMONTU.

Jedna odpowiedź do “Piemont – królewska uczta dla duszy i ciała”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *